FELIETON – PARANORMALNY

FELIETON - PARANORMALNY

‼️FELIETON‼️

PARANORMALNA HISTORIA REDAKTORA

Moja historia wydarzyła się w jesienią 2008 roku. Jest moim osobistym doznaniem i uznałem, że będzie to ciekawe dla naszej społeczności. Piszę ją jako ciekawostkę i nie musi mi w to nikt uwierzyć, ale przysięgam na wszystko, co dla mnie ważne w życiu, że jest to najszczersza prawda.
Jakiś czas po maturze wyjechałem z kuzynem i bratem do Anglii, żeby zarobić trochę pieniędzy, ale przede wszystkim liznąć języka i poznać inny kraj od podszewki. Była to swojego rodzaju nagroda za wyniki w nauce i zdanie matury na przysłowiowe pięć. Spędziłem tam parę ładnych miesięcy i nastała pora na powrót, a było to dokładnie 10 Września na cztery dni przed moimi urodzinami.

Powrót był raczej spokojny, trochę alkoholu z kumplami i masę rozmów z rodziną o tym, jak to było w UK. W planach była jeszcze wizyta w szpitalu u mojej przyszywanej ciotki, którą ona sama przekładała, gdyż jak to określała „nie była w stanie na rozmowę i nie chciała się pokazywać w chorobie”. Nie byłem tym nazbyt zdziwiony i szanowałem decyzję Heleny, a i planowałem urodziny, także mój młody umysł był zaprzątnięty nadchodzącą imprezą. Urodziny minęły na spokojnie, trochę popiliśmy, trochę dokazywaliśmy na osiedlu, jak to 19-20-letnia młodzież bez konkretnego planu na życie.

Nastał ranek na delikatnym kacu, mama zapytała się mnie jak urodziny i czy wszystko w porządku – Ja na to, że tak – po czym bez ogródek poinformowała mnie, że Helena nie żyje i że zmarła wczoraj. Powiem wam, że szok i niedowierzanie, przecież mieliśmy się spotkać i przywitać po przyjeździe, pogadać jak ludzie, a tu zamiast spotkania to wyszła nam wieczna rozłąka. Pogrzeb był wyprawiony dość szybko jak to w XXIw. Mama pomogła załatwić papierologię związaną z pogrzebem i pomnikiem – swoją drogą to dziwnie się patrzy na płytę nagrobną gdzie wyryta jest data śmierci bliskiej osoby, a przy okazji własna data urodzin.

Okazało się, że ,,ciotka’’ zostawiła nam coś w spadku, a mianowicie swoją kawalerkę, w której mieszkała przez ostatnie miesiące, zanim trafiła do szpitala. Moja mama sama pomagała ją urządzić, to też większa część mebli była nowa i miała zaledwie parę tygodni. Kawalerkę zdecydowaliśmy się wyszykować pod wynajem, a nowe meble zgarnęliśmy do lokum, w którym miałem zamieszkać ze swoim bratem. Fajne dwupokojowe mieszkanie, które rodzice przygotowali nam na powrót z UK, miły gest z ich strony. Brat urządził sobie pokój po swojemu, a ja zadowoliłem się meblami po ciotce, które były naprawdę solidne i ładne. Było tam biurko, duży barek i mała szafka z czterema szufladami, od taki standardowy zestaw.

Muszę dodać, że podczas przeprowadzki i urządzania kawalerki z moją ciotką, ta skarżyła się, że nie może znaleźć ikony z Matką Boską, która wisiała u niej w starym mieszkaniu i że na pewno wkładała ją do szuflady, ale jak już wspominałem, szuflada była teraz używana przeze mnie i ni chu chu nie było tam nic oprócz moich rzeczy.

Czas mijał, życie toczyło się dalszymi torami, poszedłem na studia zaoczne i do pracy, nastał czas listopadowy i Zaduszki. Weekendowy wieczór jak każdy inny nie zapowiadał niczego nadzwyczajnego. Wpadłem do domu koło godziny 23:00, nie zaprzeczam, że byłem po 2-3 piwach, ale chciałbym podkreślić, że jestem 105 kg koniem i takie 3 piwka to dla mnie jak oranżada, tym bardziej w wieku 19 lat 😀
Kontynuując, wpadłem do domu, brat nocował u swojej dziewczyny, a ja po całym tygodniu pracy byłem zmęczony i po prostu położyłem się na sofie nawet jej nie rozkładając i zasnąłem.

Tu zaczyna się jazda paranormalna.

Obudziłem się leżąc na boku, spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie, pokazywał godzinę 1:15, czyli nic szczególnego. Rozglądając się po pokoju ujrzałem mglistą postać stojącą w przedpokoju, w tym momencie doznałem paraliżu sennego. Nie mogłem się ruszyć, złapać oddechu, ani wydać jakiegokolwiek dźwięku. Nie czułem strachu, ale bałem się niemożności oddychania. Normalnie włos jeży mi się na głowie jak to piszę. Postać ta z pozycji wyprostowanej, znalazła się na czworaka w ułamku sekundy i zaczęła kroczyć w moją stronę. Byłem przerażony… Postać ta minęła mnie, odwracając widocznie zarysowaną głowę, nie potrafiłem dostrzec oczu ani rysów twarzy, ale wiedziałem że na mnie patrzy. Przeszła tak cały pokój, aż doszła do czteroszufladowej szafki. Chwyciła za ostatnią szufladę, obróciła się w moją stronę i wykonała ruch jakby chciała ją otworzyć, po czym rozpłynęła się w powietrzu. Wszystko trwało może z 2 minuty. W tym samym momencie ustąpił paraliż, a ja jak z procy wybiegłem z mieszkania na korytarz bloku i zacząłem pukać do mieszkania moich rodziców, gdyż mieszkaliśmy na tym samym piętrze. Byłem zlany potem, przerażony, roztrzęsiony i powiedziałem, że dziś na pewno nie wracam na noc do tego mieszkania. Resztę nocy spędziłem na kanapie w salonie rodziców.

Następnego dnia nastał czas na konfrontację z rzeczywistością. Razem z rodzicami poszliśmy do mieszkania obok. Wszystko było po staremu, bez jakichkolwiek zmian. Jako że pamiętałem wszystko tak jak i dzisiaj to zainteresowałem się szufladami. Wysypałem z nich wszystko i szukałem wskazówek, ale nic tam nie znalazłem. Zdenerwowany zacząłem wyciągać szuflady z szyn i odkładać na bok. Pierwsza wyciągnięta, druga bez problemu tak jak i trzecia. Natomiast przy czwartej zaczęły się schody. Okazało się, że nie da się jej wysunąć tak daleko, jak reszty, a tym bardziej wyciągnąć z szyn. Gdy obróciłem szafkę do góry nogami, ku mojemu zdziwieniu miała zabudowane dno. Tak jak pisałem mebel był solidny i był w pełnej bryle. Zdenerwowany rozkręciłem bok i dzięki temu szuflada wyszła z szyn w całości, a ja jak zobaczyłem co znajdowało się między dnem mebla, a szufladą to zdębiałem, a razem ze mną moi rodzice. Była to wspomniana wcześniej zagubiona ikona Matki Boskiej, której Helena szukała przed swoją śmiercią. Normalnie mind-fuck jakich mało…

Zdecydowałem się powiesić ten obrazek na ścianie w salonie, poczułem niesamowitą ulgę i dziwną do opisania radość. Sytuacja nigdy się nie powtórzyła, a ja od tamtej pory wierzę w zjawiska paranormalne. Wierzę, że ciotka nie chciała napędzić mi strachu, ale przy takim bliskim spotkaniu to dziwę się, że nie narobiłem w nachy…

Nie wiem, czy ktoś da wiarę tym wydarzeniom, ale wiem że klimat może was nastawić na ,,chęć” przeżycia czegoś podobnego, w może trochę mniej straszny sposób. Możecie sami doświadczyć czegoś na miarę mojej przygody w serii tytułów ,,Tajemnicze Domostwo’’, w której będziecie rozwiązywać zagadki sprzed lat w prawdziwie paranormalnej otoczce, a przy tym przeżyjecie własną historię.

Pamiętajcie, żeby nie szukać takich przygód na siłę, zazwyczaj to one znajdują osobę, z którą mogą się połączyć, tak jak u mnie wierzę, że łącznikiem była wspólna data śmierci i urodzin. Taka zabawa może być niebezpieczna, więc zostańcie przy grach planszowych.

Pozdrawiam

~Xeno

Zapraszam was do komentowania i zostawienia łapki w górę, oczywiście, jeśli tekst trafił w wasze gusta.

#gryplanszowe #boardnews #boardgames #tajemniczedomostwo #paranormalne

///FELIETON – PARANORMALNY///

Link do wiadomości na fanpage BOARD NEWS na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Sklepy Patronackie

Logo sklepu AbondeGames

Logo sklepu AlePlanszówki

Logo sklepu DragonEye

Logo sklepu Księgralnia

Logo sklepu reDrewno

Logo sklepu The Crown