‼️FELIETON‼️
,,GRAM SAM – Great Western Trail – Argentyna’’
Myślę, że mogę zaryzykować twierdzenie, że większość z Was chciała być w młodości kowbojem, że mieliście plastikowe „Colty” i koniki na biegunach. Ja miałem, więc jak tylko wpadło mi ładne czarne pudełko z grą, z rysunkami kowbojów i krów, to postanowiłem zostać kowbojem.
Wypasanie krów w naszym kraju nie kojarzy się raczej z kowbojami, ale jak można się dowiedzieć po zawartości gry GWT w Argentynie robili to „po amerykańsku”. W pudełku znajdziecie sporą planszę przedstawiającą Argentyńskie pola i szlaki, po których pędzić będziemy nasze bydło, żeby po dotarciu do portu w boskim Buenos załadować i odebrać wynagrodzenie w walucie Peso. Zanim opiszę swoje doznania z gry, zerknijmy co na temat Argentyny mówi Wikipedia: Ślady pierwszych osadników na terenie dzisiejszej Argentyny sięgają paleolitu. Hiszpańska kolonizacja rozpoczęła się w 1512 roku. W jej wyniku w 1776 roku powstało Wice-królestwo La Platy, które było częścią hiszpańskiego imperium kolonialnego. W 1810 roku Argentyna uzyskała niepodległość po odsunięciu ostatniego hiszpańskiego gubernatora i ogłoszeniu Pierwszego Zgromadzenia Narodowego zwanego również Primera Junta. W 1816 roku Argentyna formalnie ogłosiła niepodległość w San Miguel de Tucumán. W XIX wieku w Argentynie miały miejsce liczne wojny domowe, które zakończyły się reorganizacją państwa i utworzeniem federacji ze stolicą w Buenos Aires. W drugiej połowie XIX wieku miała miejsce wielka fala emigracji z Europy do Argentyny, która na zawsze wpłynęła na argentyńską kulturę i demografię. Również w tym czasie w Argentynie miał miejsce stabilny wzrost gospodarczy, dzięki któremu na początku XX wieku Argentyna była siódmym krajem na świecie pod względem rozwoju gospodarczego. Więc jak możemy się dowiedzieć z powyższego tekstu, osadzenie gry akurat w tym kraju miało swój historyczny sens.
Wróćmy jednak do samej rozgrywki, która w moim przypadku rozłożyła się na 4 dni (oczywiście nie grałem całodobowo, hehe). Samo rozłożenie gry poszło gładko, moim rywalem był niejaki Pedro, który oczywiście miał ten sam cel co ja i miał mi skutecznie w byciu potentatem w handlu krowami przeszkadzać. Twórcy gry całkiem sprawnie rozwiązali temat gry solo, dodając krótką, ale bogatą w treść instrukcję jak Pedro się zachowuje w różnych sytuacjach, które podczas gry mogą się wydarzyć. Pedro korzysta z kart, które wskazują o ile pól się porusza i co robi w swojej turze. W przeciwieństwie do gracza, Pedro nie posiada zasobów finansowych (nie płaci za krowy wybrane z targu) przez co jest w stanie zebrać ich całkiem sporo, co zapewnia mu dobrą punktacje pod koniec gry.
Podczas gry napotkacie rolników, którym można pomóc (zważywszy, że przejście przez pole z rolnikiem to opłata, to nawet twierdzę, że trzeba tej pomocy udzielić) i wtedy nasze krowy z wizerunkiem pługa pomagają rolnikowi, co kończy się potrzebą odpoczynku (karty zmęczenia zaśmiecają nam później talie). Pedro nie posiada talii krów, więc nie pobiera także kart zmęczenia. Jeśli pomaga rolnikowi, to po prostu zabiera go z planszy. Jako że GWT:A posiada na planszy tory, gracze mają swoje lokomotywy do dyspozycji. I tu Pedro znowu dał mi popalić, zabierając wszystkich zawiadowców z kolejnych stacji. Skoro tak dobrze Pedro mi przeszkadzał, to pewnie chcecie zapytać czemu moja gra trwała tyle czasu, bo na pudełku podawany czas gry to nieco ponad 2 godziny.
GWT:A nie jest przesadnie skomplikowana, jak to gry w stylu euro, stawiamy budynki, jednocześnie staramy się nie stanąć na tych należących do innych graczy (opłaty) ale sama otoczka gry i karty z różnymi rasami krów sprawiają, że gra wciąga i w moim przypadku każda kolejna karta mówiąca co Pedro ma robić stanowiła fajny element losowy, na który musiałem odpowiednio reagować przemyśliwując kolejne kroki.
I na koniec, muszę się przyznać, że Pedro pokonał mnie prawie dwukrotną ilością punktów, ale grałem na trudnym poziomie, może stąd taka siła przeciwnika (a przynajmniej tak sobie to tłumaczę). GWT:A do rozgrywki solo oczywiście otrzymuje moją rekomendacje, więc jak jeszcze nie próbowaliście – to czas najwyższy przegonić kilka krówek.
Jeśli podobał się Wam ten pierwszy – pilotażowy felieton/recenzja grania solo, dajcie znać w komentarzach, a postaram się, by powstawały nowe. Jeśli interesuje Was szczególnie jakaś gra i jej wariant solo – również możecie dawać mi znać w komentarzu. Dobrych rzutów kością!
Link do felietonów na naszej stronie:
?http://bit.ly/3Ze4Wn0
~Razor
#gryplanszowe #boardnews #boardgames #greatwesterntrail
///GREAT WESTERN TRAIL: ARGENTYNA – FELIETON///




