‼️FELIETON‼️
NOCNE GRANIE
Co jest nam potrzebne do grania na konsoli / kompie / bądź też w planszówki? Wygodne siedzisko, ulubiony napój, dobry sprzęt i wymarzona gra. Ale czy coś jeszcze? Dziś pochylę się nad tematem grania w godzinach nocnych i dlaczego ten czas jest moim zdaniem idealny do rozgrywek wszelakich.
1. Święty spokój.
Najważniejszym aspektem grania w nocy jest cisza i możliwość zapewnienia sobie pełnej immersji z ogrywanym tytułem. Domownicy albo śpią, albo ich nie ma w okolicy mieszkania/domu. Sąsiedzi nie remontują akurat kuchni, więc odgłosy kucia, czy wiercenia odpadają z puli przeszkadzajek. Hałasy tętniącego życiem miasta są maksymalnie ograniczone ze względu na późną godzinę.
Trochę inaczej jest w przypadku gier planszowych, gdyż zazwyczaj spotykaliśmy się w gronie paru chłopa żeby rozegrać sesję, co już samo w sobie tworzy tłum i hałas, był to gwar rozgrywki co często odnosiło odwrotny skutek. Mianowicie zdarzało się że w ferworze zabawy to my byliśmy zbyt głośno i nieraz słyszało się stukanie łyżką po rurach centralnego ogrzewania. Także polecam spotykać się u kolegi który ma do dyspozycji domek, bądź wyrozumiałych sąsiadów.
2. Ma to swój klimat.
Cisza i ciemność wynikająca z zamknięcia się w swojej komorze, jaskini, jamie gracza wpływa znacznie na skupienie i możliwość analitycznego myślenia. Pozwala to na szybkie reakcje i wyciśnięcie ze swojego umysłu 103% możliwości.
Nie inaczej jest w przypadku gier planszowych. Przygaszone światło, obniżony ton głosu mistrza gry i przyjaciół potrafi otulać spokojem i na swój sposób wywierać wpływ na umysł gracza. Immersja staje się pogłębiona do maximum.
3. PING
Ten punkt jest zwrócony do graczy online którzy doskonale wiedzą co to jest PING. Jako że w nocy większość ludzi śpi, a co za tym idzie mniej korzysta z dobrodziejstwa XXI w. jakim jest internet, nie musze tłumaczyć że połączenia z serwerami są stabilniejsze. Rozgrywka odbywa się płynniej i ze znacznie mniejszą szansą na niespodziewane przerwanie zabawy.
4. Ciemność
Tutaj na pewno przytakną mi zwolennicy medium cyfrowego. Naszym największym wrogiem od zawsze było światło słoneczne. Przenikające przez zasłony, przebijające się przez rolety i wpadające na ekran komputera/telewizora światło słoneczne, które znacznie utrudniało odbieranie obrazu przez nasze oko. Odbijające się kontury mebli, świetliste przebłyski i brak głębokiej czerni wyświetlanej na ekranie potrafiło zdenerwować na maxa. Z wiadomych względów w nocy problem ten nie istnieje 😀
5. Dwa słowa: Pełen Relax
Jako dorosły i świadomy gracz mogę napisać z pełną odpowiedzialnością, że miło jest się napić piwka, lub szklaneczki whiskey grając z przyjaciółmi. W godzinach wieczornych, przy weekendzie nie uważam tego za nic szkodliwego, a wręcz w niektórych przypadkach nadaję charakter leczniczy, można by powiedzieć mistyczny. Dobry trunek od zarania dziejów był towarzyszem rozmów nad sensem istnienia, a gdzie wywiązują się rozmowy, jak nie przy wspólnym stole w gronie znajomych. Może i nie pomoże w lepszym celowaniu myszką/padem, ale na pewno doda animuszu i pchnie nas do bardziej śmiałych i zabawnych działań. Oczywiście wszystko musi być dawkowane z umiarem, żeby miła rozgrywka nie zakończyła się zbyt wcześnie.
Na koniec podam dwa zabawne przykłady z mojego życia, które spełniały niemal wszystkie w/w punkty jednocześnie.
Resident Evil: Village – tytuł nietuzinkowy. W nocy na słuchawkach moja immersja była niemalże potrojona. Ciemność, spokój i klimat który wylewał się z ekranu potrafił otulać mnie z każdej strony. Niczym niezmącona rozgrywka wgryzała się w mój mózg jak kły zombiaków i lykanów, którzy biegali po ekranie, a szklanka whiskey na lodzie pozwalała uspokoić poszarpane nerwy i dzięki temu nie przerywałem maratonu. Moim zdaniem był to zestaw idealny, który po burzliwym tygodniu pracy i zajmowaniu się rodziną, pozwalał na odmóżdżenie, przelanie frustracji, a także chęci oderwania się od codziennych problemów na ekran TV zasilany Xbox Series X. Dla mnie to swoisty rodzaj medytacji, okraszonej nutką strachu i podniesioną adrenaliną, którą po prostu uwielbiam 😀
Advance Dungeons & Dragons – tutaj bywało różnie. Za czasów szkolnych rozgrywki nie odbiegały od przyjętych standardów, zaczynały się popołudniem, a kończyły o takich godzinach żeby nie kolidowało to z obowiązkami szkolnymi. Jak wiadomo młodość rządzi się swoimi prawami, a buzujące hormony często dawały się we znaki. Problem zaczął się po 18stym roku życia, podczas rozgrywek zakrapianych czymś więcej jak szklaneczką whiskey, toteż zdarzało się że stworzony przeze mnie Krasnolud o imieniu GRUBY KORGAN, czasem przesadził z trunkami i bywał zostawiany przez kompanów na stole w karczmie, a nie rzadko popełniał głupie błędy przez co w najlepszym przypadku tracił kończynę, która została odrąbana mu za pomocą wiaderka przez rządnego zemsty chłopa z wioski. W takich przypadkach późna godzina, ciemność, klimat i pełen relax sprzyjał tylko i wyłącznie marzeniom sennym.
~Xeno
Zapraszam was do komentowania i zostawienia łapki w górę, oczywiście jeśli tekst trafił w wasze gusta.
#gryplanszowe #boardnews #boardgames #nocnegranie #felieton
///NOCNE GRANIE – FELIETON///




