‼️FELIETON‼️
,,COŚ’’
**MATERIAŁ OSPOILEROWANY**
,,Nie ufam już nikomu, nie mogę wyjść z pomieszczenia radiostacji, to jedyne odizolowane i bezpieczne miejsce. Nie potrafię wyjaśnić co się stało z załogą, wiem tylko, że nie mogę dopuścić na rozprzestrzenienie się tego organizmu na resztę planety…’’
Tak mogły wyglądać ostatnie myśli jednego z ostatnich pozostałych przy życiu członków norweskiej stacji badawczej z pre-quelu filmu ,,The Thing’’ z 2011r. który moim zdaniem, był świetnie zrealizowany i oddawał w pełni myśl przewodnią kontynuacji z roku 1982 w reżyserii Johna Carpentera. Ostatniego żyjącego członka to dużo powiedziane, gdyż w scenie po napisach popełnił samobójstwo podcinając sobie żyły i gardło za pomocą piły, biedaczek.
Tytułowy COSiek to obca forma życia, bądź kolonia, potrafiąca asymilować każdy organizm, wystarczy że go dotknie i obezwładni na jakiś czas. Perfekcyjne imitowanie tkanek, pamięci mięśniowej i neuronowej, pozwala na dostęp do wspomnień, zachowań i wiedzy asymilowanej jednostki. Po ukończonym procesie asymilacji osobnik jest nie do rozpoznania.
Jako że ta istota nie pochodzi z ziemi, to nosi w sobie pamięć wszystkich wchłoniętych obcych form życia. Daje jej to możliwość wytwarzania przeróżnych kończyn i ich abominacji takich jak: macki, szpony, ogromne pazury, łapy, skrzydła; a także organów jak na przykład oczy. W skrócie nasz Cosiek jest cholernie niebezpieczny i potrafi się szybko adaptować do danego środowiska. Stwór potrafi wytworzyć na nowo wszystko co organiczne i tylko to co organiczne.
Niebywała regeneracja i możliwość podziału na poziomie komórkowym czyni ,,GO’’ praktycznie nieśmiertelnym. Broń konwencjonalna nie robi naszemu przybyszowi żadnej większej krzywdy, a oddzielanie kawałków mięsa za pomocą broni białej tworzy nowe mniejsze ufixy. Słabością stworzonka jest ogień, który zatrzymuje możliwość podziału i regeneracji oraz kwas molekularny, który topi strukturę kostną i mięśniową organizmu. Prawdopodobnym jest też wrażliwość na wysokie napięcie elektryczne, sądzę tak po scenie w filmie z 1982r, w której lekarz chciał użyć defibrylatora na członku załogi, a ten błyskawicznie zmutował i odgryzł mu ręce w łokciach za pomocą klatki piersiowej uzbrojonej w pokaźnej wielkości zęby. Jak to piszę to powiem wam, że gęba mi się sama uśmiecha, gdyż ktoś kto nie jest zaznajomiony z filmem musi mieć teraz takie: WTF? O co mu kurde chodzi? Jak klatki piersiowej? Jakie zęby? Hehehe 😛
Filmy są podszyte i przepełnione nieufnością, wszak każdy może być ukrywającym się w ciele kolegi Cosiem. Całość zakrawa o paranoję, widz do końca nie jest pewny kto jest kim, czym? Jednym zdaniem, są to cudowne doznania dla miłośników kinematografii, lubiących się w thrillerach z dużą dawką body-horroru.
Nie mniej emocji czeka na was w ,,The Thing: Norweska Baza’’ i ,,The Thing’’ w które możecie zagrać jedna po drugiej w ramach kontynuacji przygody. Klimat jest moim zdaniem identyczny z filmami, a smaczku dodają postacie i abominacje mutantów żywcem wyciągnięte z ekranu TV.
W niedługim czasie spodziewajcie się dodruku od GALAKTY, a tymczasem nie dajcie się ponieść emocjom i nie kupujcie gier od Januszy Allegro, czy też Olx, którzy tylko czekają żeby zagrać na waszych emocjach i chęci posiadania.
No chyba, że nie potraficie się oprzeć, a po waszym organizmie już od dawna krąży COŚ i steruje wami niczym marionetką.
~Xeno
Zapraszam was do komentowania i zostawienia łapki w górę, oczywiście jeśli tekst trafił w wasze gusta.
#gryplanszowe #boardnews #boardgames #thething1982 #thething2011 #thethingboardgame #thethingnorwegianoutpost




