‼ WYDARZENIE ‼
Równo dwa tygodnie temu miały miejsce (Nad)Morskie Manewry III, czyli turniej gry figurkowej Star Wars: X-wing w Gdańsku. Na miejscu stawiło się aż 26 dowódców eskadr, a ja byłem jednym z nich ?
Turniej był podzielony na dwa dni. Pierwszego dnia rozegrane zostało 5 rund kosmicznych potyczek. Drugiego dnia 8 najlepszych graczy wzięło udział w wyłonieniu ostatecznego zwycięzcy poprzez system pucharowy. Chętni, którzy nie przeszli do tego drugiego etapu, mogli wziąć udział w mini turnieju X-winga w trochę rzadziej granym trybie zwanym Extended. Mini spojler: w mini turnieju też wziąłem udział.
Turniej odbywał się w Kinguin Esports Lounge, a więc miejscu dla graczy przede wszystkim e-sportowych. Wszędzie były komputery i grano w różne znane tytuły, a pośrodku tego gamingowego królestwa 13 stołów zajęte było przez nas, zapalonych pilotów gwiezdnych myśliwców.
Ponieważ napisałem, że brałem udział w mini turnieju następnego dnia, z góry możecie założyć, że nie poszło mi najlepiej. Na turniej zabrałem ze sobą eskadrę frakcji First Order, w Polsce znanej jako Najwyższy Porządek, czyli główni złole najnowszej trylogii Gwiezdnych Wojen. Moja taktyka była przede wszystkim oparta na ilości, a nie jakości, co miało swoje plusy i minusy w zależności od przeciwnika i rozgrywanego w danej rundzie scenariusza.
W moich dwóch pierwszych grach zmierzyłem się z Szumowinami, czyli najemnikami znanymi ze świata Star Wars. Pierwszą, pomimo zaciekłej walki, przegrałem, ale drugą udało mi się wygrać. Jedna przegrana i jedna wygrana, zapowiada się nie tak źle.
Po trzeciej grze byłem pełen nadziei. Udało mi się pokonać innego gracza Najwyższego Porządku. Różnica punktów była niewielka, ale wygrana to jednak wygrana. Miałem nadzieję, że dobra passa będzie mi dalej towarzyszyć, ale przy czwartej i piątej grze, które zaczęły się po przerwie na lunch, wszystko się zmieniło…
W czwartej grze zmierzyłem się z Republiką. Mój przeciwnik miał ze sobą zarówno Anakina Skywalkera i Obi Wana-Kenobiego, a więc można powiedzieć, że moc była po jego stronie. Tak się też stało i boleśnie przegrałem czwartą grę.
Piąta gra była natomiast najbardziej pechową ze wszystkich. Jedna kwestia to dobra gra mojego przeciwnika, grającego Imperium, ale inna to jego niesamowite szczęście w kościach. Niestety doprowadziło to do mojej ponownej przegranej. Zakończyłem więc turniej z 2 wygranymi i 3 przegranymi, a więc byłem raczej w dolnej części tabeli wyników.
Jednak wynik nie był dla mnie najistotniejszą kwestią. Wszystkie gry rozegrałem w bardzo miłej atmosferze i po prostu dobrze się bawiłem. Szczególnie pozdrawiam Pawła z Warszawy, z którym rozegrałem moją drugą grę, bo dawno nie spotkałem tak przyjaznego i kulturalnego przeciwnika ? Spotkania takie jak to pokazały, że społeczność X-winga dalej żyje i trzyma się dobrze.
Nie zakwalifikowałem się do finałowej ósemki, ale warto wspomnieć, jak wyglądał finał turnieju. Po dwóch rundach dnia drugiego, w finale zmierzył się Jan i jego siły Republiki, który poniekąd reprezentował Trójmiejskie środowisko graczy, z “Indarem”, który przyjechał z Łomży wraz ze swoimi siłami Ruchu Oporu. Warto wspomnieć, że “Indar” był jedynym graczem Ruchu Oporu na całym turnieju. Walka była niezwykle zacięta, ale ostatecznie zakończyła się zwycięstwem Republiki i Jana, wynikiem 18:15. Jeszcze raz gratuluję Janie ?
Tak wyglądała moja kosmiczna przygoda. Na pewno wezmę udział w kolejnej. Poniżej możecie obejrzeć nieco zdjęć, część z nich udostępnił mi wspominany wcześniej zwycięzca turnieju Jan Szkudliński, za co mu bardzo dziękuję.
Niech moc będzie z wami!
~Maks
#boardgames #gryplanszowe #boardnews #xwing #turniej #wydarzenie #relacja
/// (Nad)Morskie Manewry III – Relacja ///




