‼️FELIETON‼️
,,BIESIADA”
,,Palenisko na środku oberży dawało potrzebne ciepło i światło w tą mroźną zimową noc. Księżyc jaśniał na czarnym niebie, pełny dzban wina stał na środku stołu, towarzyszyła mu strawa, mięso, chleb i ser. Bard przygrywał wesoło, lecz cicho i nienachalnie, dziewki krzątały się ochoczo między klientelą kokietując co bardziej majętnych, ktoś dał sobie po mordzie, ale bez rozlewu krwi, można by rzec: ,,zwyczajne zakończenie owocnego dnia pracy’’. Przyjemny był to wieczór i nic nie wskazywało na to co miało za chwilę nastąpić.
Drzwi oberży otworzyły się na oścież, w poświacie księżyca i blasku bielutkiego śniegu stanęła postać postawna, przykryta skórą zwierzęcia, z zasłoniętą twarzą pokrytą zarostem, w podartych onucach, widocznie zmęczona i chyba raniona. Nie śmiałem się dłużej przyglądać, oblicze tego typa przyprawiało mnie o dreszcze, mroźne dreszcze i strach.
– Piaaany! – Zawołał – Piaaany i mięsiwa jakem dobry jeszcze!- Zawołał po raz wtóry do oberżysty rzucając sakwę orenów na blat.
– Tej nocy mam mieć pełny kufel i strawy pod dostatkiem, nie chcę sprawiać kłopotów, głód ogarnia mnie potężny, a samotna biesiada potrafi mnie uspokoić w noce takie jak ta – rzekł nieznajomy.
Ludzie przestali zwracać uwagę na przybysza, lecz ja przyglądałem się mu z zaciekawieniem. Gdy zasiadł w rogu pomieszczenia i zrzucił odzienie to zauważyłem że skóra jego była pokryta bliznami i śladami zaschniętej krwi, mrok pomieszczenia i nikłe światło świec maskowały ten widok, ale ja wzrok miałem dobry, poza tym kto chodzi po śniegu odziany w onuce, w wątpliwej jakość szacie przykrytej skórą, toż mróz był potężny, a widoku wychłodzenia śladu nie widziałem. Nie podobało mi się to, a i słyszało się opowieści o przybyszach znikąd niosących ze sobą śmierć i pożogę… i ten głód, niezaspokojony zwierzęcy głód… dziewki niemal nie nadążały przynosić kolejnych talerzy z mięsiwem.
Paru rosłych chłopów z mojej wsio zaczęło wyglądać na zdenerwowanych, miód pitny ewidentnie pomagał im w utwierdzaniu się w tym że jegomość zjada im zapasy, wypija trunki i z powodu pokaźnej sakwy zabiera całą atencję lokalnych dziewek i pomocnic oberżysty. Wygląd obdartusa utwierdzał mężczyzn w tym, że oreny nie mogą pochodzić z legalnego źródła. Knując, szepcząc i powoli podnosząc głos między sobą, wywiązała się rozmowa.
-Ty tam! – Krzyknął jeden z nich –Wystarczy tego, kończ coś zaczął i wynoś się z naszego przybytku!
– Mówi się do Ciebie! – Dodał kolejny – Odezwij się, albo odetnę Ci uszy, skoro i tak ich nie używasz!
Dwóch przybocznych stało skupionych z rękami na rękojeściach swoich mieczy, gotowi by rozwiązać spór, który sami zaczęli, biedni idioci sami się prosili o los na którego spotkanie kroczyli mętnym krokiem zakropionym miodem.
Przybysz ze spokojem odłożył gnat który obgryzał z mięsa, przechylił kufel rozlewając co nieco, rozłożył ręce na blacie stołu pokazując że nie jest uzbrojony i rzekł.
– Nie jestem ani wrogiem, ani przyjacielem, nie znamy się i lepiej żeby tak pozostało, odejdźcie w pokoju, a nikomu nie stanie się krzywda – odwrócił wzrok od agresorów i kontynuował biesiadę.
Ewidentnie uraziło to niedopitych typów i jeden z nich w geście agresji strącił napitek ze stołu, drugi odsunął talerz od biesiadnika wysypując zawartość na podłogę, trzeci przystawił biesiadnikowi sztylet pod nos bełkocząc coś o honorze, czwarty przyglądał się w gotowości.
Przybysz znowu rozłożył dłonie na blacie stołu, ale tym razem pokrywały je gęste włosy, a z miejsca gdzie powinny być paznokcie zaczęły wyrastać szponiaste pazury. Podnosząc wzrok w stronę oprawców zdążył rzec.
– Chciałem tylko strawy i napitku – skóra na twarzy zaczęła rozrywać się i pękać w nadnaturalny sposób, a w ułamku sekund pokryła ją szczecina grubą jak u wilka, oczy zmieniły kolor na jaskrawo żółty, wzrost postaci niemal się podwoił.
Słyszałem o przypadkach Likantropii, ale nie myślałem że zobaczę taki na własne oczy. Obraz jednostronnej walki był przerażający, jako pierwszy poległ mężczyzna ze sztyletem. Jednym ruchem łapy oderwał mu ramię, drugi dosłownie stracił głowę za sprawą zębów ostrych jak brzytwa, trzeci został przebity pazurami na wylot, czwarty zanim narobił w nachy, zdążył przelecieć przez pół oberży i żywot zakończył płonąc półprzytomny w palenisku na środku. Wszystko to trwało może z dziesięć sekund, potwornie szybka maszkara to była.
Zakrwawiona bestia spojrzała się na wszystkich wokół, wzrok tęskniący za człowieczeństwem mówił wiele i przeszywał na wskroś, przebijając okiennicę uciekła w głąb zaśnieżonej puszczy…”
-Ha ha ha ha – Powiedz mi Janek, wierzy Ci ktoś w tą bajeczkę? Czy może to Ty raczyłeś się miodem pitnym tej nocy? Wszak z tego co wynika z twojej opowiastki to dzban miałeś pełny, a i teraz nos masz czerwony od jego nadmiaru.
– To najszczersza prawda, śmierć nam przyniósł do wioski, a i nagroda za tego wynaturzeńca została obwieszczona, 1000 orenów za głowę wilkołaka!
-Gdzie to było? – Zapytał rosły mężczyzna w skórzanej zbroi siedzący przy palenisku.
– W Białym Sadzie na północ od Wyzimy -odrzekłem.
– Kiedy? – Zapytał raz jeszcze
– Dwie noce temu, ale próżno go szukać w taką pogodę, to pewna śmierć dla człowieka.
– Dla człowieka pewnie i tak – odrzekł uśmiechając się szyderczo.
– Co robisz Panie? – Zapytałem
– Ruszam na polowanie, niechaj zacznie się pogoń za bestią!
Takie historie czekają na każdego gracza chętnego na partyjkę w ,,The Witcher: Old World” w gronie przyjaciół.
Zbierz wiedźminów różnych cechów i razem zapolujcie na Strzygi, Topielce, Wilkołaki, Leszego i inne potwory ze słowiańskiego bestiariusza. Poruszaj się po świecie stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego, ciesz oko wspaniałym wykonaniem figurek i zanurz się w świecie kart i magii, zbierania doświadczenia, oraz ulepszania ekwipunku.
Przejdź transformację za pomocą mutagenów, eliksirów i zaklęć, stań się wiedźminem jakiego nie widział stary świat!
~Xeno
Zapraszam do komentowania i zostawienia łapki w górę, oczywiście jeśli tekst trafił w twoje gusta.
#gryplanszowe #boardnews #boardgames #thewitcher #wiedźmin #wiedźminstaryświat #felieton
///FELIETON – WIEDŹMIN///




